pexels.com Licencja: https://www.pexels.com/photo-license/
Wyjazd do Chorwacji potrafi pachnieć wakacjami jeszcze zanim dojedziesz do granicy: słońce, rozgrzane kamienie, morska bryza. A potem przychodzi proza – głód w trasie, dziecięce „mamo, coś do jedzenia!”, lodówka w apartamencie wielkości pudełka i pytanie, które wraca co roku: Co zabrać do Chorwacji do jedzenia? Najlepiej podejść do tego jak do pakowania walizki - nie brać „na wszelki wypadek” połowy kuchni, tylko to, co realnie oszczędzi czas, pieniądze albo nerwy.
Jeśli jedziesz samochodem i masz nocleg z aneksem, możesz planować proste gotowanie. Gdy stawiasz na restauracje i przekąski – pakuj mniej, ale mądrzej. Policz też dni „w drodze” (tam zawsze znika najwięcej jedzenia). Dobrze jest zerknąć przed wyjazdem na praktyczne wskazówki o regionach i zakupach, dzięki temu łatwo dopasujesz listę do tego, czy jedziesz na wyspę, w góry czy do kurortu.
W trasie liczy się prostota. Najlepiej sprawdzają się rzeczy, które wytrzymają kilka godzin bez lodówki i nie rozpadają się w rękach:
Jeśli bierzesz nabiał lub wędlinę na pierwszy dzień, dorzuć wkłady chłodzące i torbę termiczną – działa jak pas bezpieczeństwa dla żołądka.
Co zabrać do Chorwacji do jedzenia? Jeśli masz dietę bezglutenową, bezlaktozową, żywienie medyczne albo mieszanki dla malucha, zabierz zapas na kilka dni. W dużych miastach wybór jest szeroki, ale w mniejszych miejscowościach i na wyspach bywa skromniej. Dobry trik: zapisz w telefonie nazwy kluczowych produktów po angielsku lub chorwacku – zakupy idą wtedy szybciej. Warto też spakować ulubioną kaszę lub ryż dla dziecka „niejadka” i sprawdzone przekąski do plecaka na plażę.
Nie ma sensu wozić z Polski rzeczy, które w Chorwacji są świeższe i po prostu wygodniejsze: warzyw, owoców, pieczywa, ryb. Kupuj lokalnie również oliwę z oliwek, sery i wędliny regionalne (np. paški sir czy pršut) oraz wodę i nabiał – te produkty najbardziej „ważą” w bagażniku. Jeśli trafisz na targ (tržnica), spróbuj sezonowych owoców i pomidorów: to najszybsza droga do wakacyjnego smaku.
W większości miejsc trafisz na sieciowe sklepy spożywcze, m.in. Konzum, Lidl, SPAR, Plodine czy Studenac. W kurortach i przy promenadach bywa drożej, więc większe zakupy zrób w markecie oddalonym od centrum, a małe sklepiki traktuj jak „awaryjne”. Najbardziej opłaca się kupować częściej, ale mniej – szczególnie latem, gdy jedzenie szybciej się psuje. Na targach i w drobnych piekarniach czasem wygodniej mieć gotówkę, a składana torba na zakupy jest praktyczniejsza niż cienka „foliówka”.
Przy locie najlepiej sprawdzają się suche przekąski (orzechy, krakersy, kanapki). Problemy najczęściej robią produkty „półpłynne”: jogurty, pasty, sosy, hummus – w bagażu podręcznym obowiązują ograniczenia dla płynów i żeli, więc takie rzeczy lepiej zostawić na zakupy po przylocie albo spakować do bagażu rejestrowanego. Jeśli lądujesz późno, miej w torbie coś na kolację i śniadanie, by nie zaczynać urlopu od polowania na otwarty sklep.
To nie musi być wielka torba. Zwykle wystarcza:
Chorwacja jest w UE i w Schengen, a płatności są w euro. Przy podróżach w obrębie UE możesz przewozić mięso i nabiał na własny użytek. W praktyce najważniejszy jest upał: nie zostawiaj jedzenia w nagrzanym aucie i nie pakuj „na tydzień” wędlin oraz serów, jeśli nie masz pewności co do lodówki. Lepiej kupować świeżo, lokalnie i w mniejszych porcjach.
Czasem wystarczy mały dodatek, by zwykłe śniadanie w apartamencie zrobiło się „nasze”. Spakuj ulubiony dżem, masło orzechowe, kakao dla dzieci, przyprawę do jajecznicy albo sos do makaronu. Niewiele ważą, a potrafią uratować humor po długiej trasie!
Najlepsza odpowiedź na pytanie „Co zabrać do Chorwacji do jedzenia?” brzmi: zabierz to, czego nie chcesz szukać w obcym sklepie po całym dniu w podróży (jedzenie na drogę, produkty „specjalne”, kilka awaryjnych baz do posiłków). Resztę – od warzyw po oliwę – kup na miejscu. Chorwacja jest jak dobrze zaopatrzona spiżarnia - po co dźwigać ją z domu, skoro możesz otworzyć ją dopiero na urlopie?